Wrażenia od Joystiq'a: - Powracają dwugłowe Brahminy, a po prezentacji dema Pete Hines przyznał, że pojawią się również Rad Skorpiony.
- Najpotężniejszą bronią w grze będzie najprawdopodobniej Fat Man, przenośna wyrzutnia atomowych granatów.
- Widzieliśmy Super Mutantów; Hines nie chciał komentować ewentualnego istnienia bardziej swojskich mutantów z poprzednich części.
- Wrócą spotkania losowe, ale Bethesda nie jest jeszcze gotowa na ujawnienie, w jaki sposób.
- Punkty akcji używane do walki turowej w systemie V.A.T.S. mają regenerować się na tyle szybko, aby była możliwa walka prawie wyłącznie w takim trybie.
- Opcje związane ze Speechem oraz przekonywanie przy użyciu Speecha wciąż istnieją, wnioskujemy na podstawie etykiety [Speech 29%] przy opcji rozmowy.
- Zabezpieczenia komputerowe w grze można opisać najlepiej jako podobne do Masterminda, gdzie masz listę słów (umieszczonych wśród bełkotu "kodu") i jesteś informowany, jak dużo liter masz poprawnych.
- "Spędziliśmy, że tak powiem, nieprzyzwoitą ilość czasu nad [wyglądem menu PIP boya]" powiedział Howard. Najwyraźniej więcej pixel shaderów niż w całym Oblivionie.
- Można oddalić kamerę w trzeciej osobie w taki sposób, że widok jest podobny do tego we wcześniejszych Falloutach.
Przemoc i humor wciąż pozostają ważną częścią świata Fallouta. Atmosferę gry można najlepiej opisać jako odważną i przyznajemy, iż byliśmy na początku zaskoczeni, słysząc, jak bohater przeklina, a później widząc na zewnątrz Krypty znak mówiący "Wpuśćcie nas matkojebcy". Strzały w głowę i kończyny są dość nakabryczne, a przy pomocy lasera możliwe jest praktycznie odcięcie głowy zamiast spowodowania, że wybuchnie. Mimo że świat Fallouta powstał trochę wcześniej, nie możemy powstrztmać skojarzeń z Gears of War. Najważniejszy punkt programu: przyjazny robot w Krypcie, który okazuje się nieprzyjemny i obraźliwy, gdy odwrócisz się do niego plecami. Jako fan orginalnej koncepcji jesteśmy pod wrażeniem, jak Bethesda potrafi utrzymać rdzenne pomysły przy jednoczesnym usprawnieniu mechaniki. Wciąż pozostaje im rok pracy, ale wyniki są jak dotąd świetne. Wojna nigdy się nie zmienia, ale sposób, w jaki ją rozegrasz, z pewnością może zostać usprawniony. I jeszcze trochę od IGN: Mieliśmy okazję zwiedzić ponownie część Krypty i odkryć nowe elementy opowieści, o których nie dowiedzieliśmy sie za pierwszym razem. Przede wszystkim, dowiedzieliśmy się trochę więcej o Wężach Tunelowych, gangu osiłków zamieszkujących Kryptę, i o obiekcie ich zainteresowań, młodej dziewczynie, z którą łączy cię życiowa przyjaźń. Nie mamy zamiary zepsuć historii, ale powiązania zdecydowanie dodają do niej trochę wagi. Zobaczywszy to już wcześniej, tym razem jesteśmy pod wrażeniem niektórych szczegółów, które wtedy przeoczyliśmy. Przede wszystkim, twarze wyglądają dużo bardziej prawdziwie i zróżnicowanie. Podczas gdy twrze w Oblivionie wyglądały czasami wyglądały trochę papkowato i zdawały się powtarzać, te w Falloucie 3 mają dużo więcej realistycznych detali. Demo nie zmieniło się tak samo, jak nie zmienił się nasz podziw dla pracy, którą Bethesda włożyła w przywrócenie życia Falloutowi. Pomimo że część opini była podzielona co do nowej perspektywy gry i niektórych elementów mechaniki, my wciąż jesteśmy przekonani, iż Bethesda jest na właściwej drodze do zaprezentowania Fallouta nowemu pokoleniu graczy, jednocześnie pozostając w zgodzie z pierwotną formułą gry. Końcowe części dema, w których bohater dołącza do plutonu Strażnika Lyonsa i spotyka pana Burke'a na szczycie budynku Galaxy News, rozegrane dokładnie tak, jak widzieliśmy to poprzednio, były nie mniej dramatyczne i ekscytujące, mimo że wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Podsumowując, Fallout 3 wygląda na wspaniały, chociaż trochę unowocześniony, powrót marki, która z pewnością zadowoli zarówno tych, którzy jeszcze jej nie znają, jak i starych wyjadaczy, którzy przełkną zmianę perspektywy. A na koniec coś od ActionTrip: Kiedy opuszczasz Kryptę, stawiasz czoła światu moralnej dwuznaczności i raczej bezkompromisowego humoru; znowu znaki rozpoznawcze świata Fallouta. Pod tym względem twórcy pozostają w zgodzie z rdzennym pomysłem na charakterystykię i opowiadanie, czyli z czymś, co wielu fanów uzna za muzykę dla ich uszu. Spodziewajcie się sporo "kurw" i prymitywnego humoru, aczkolwiek opakowanych w inteligentne i ironiczne podejście do życia. Końcowe sceny przedstawiały walkę, z wieloma żołnierzami, mutantami i tobą wrzuconym w sam jej środek. Oczywiście, to jest czymś, co było wielkim czynnikiem zaskoczenia w Oblivionie, ale rozgrywka stawała się w pewien sposób rozrzedzona równolegle z twoimi postępami w kampanii. Mam wielką nadzieję, że w Falloucie nie będzie tego wrażenia oderwania. Co prawda nie było ono odczuwalne podczas pokazu, ale w przypadku prezentacji Obliviona było tak samo. |